Kategorie wpisów:

2025.12.13-14 Trekking Wysoki Wierch

Jakoś tak wyszło, że listopad wyszedł bardzo leniwy, po długim weekendzie nie byłem na wyjeździe weekendowym, krótko pisząc stęskniłem się bardzo za spaniem w hamaku. Dlatego na weekend 13-14 grudnia 2025 zdecydowałem się na wyjazd na jedną z moich najbardziej ulubionych miejsc – czyli Wysoki Wierch. Wyjechałem z domu niestety trochę za późno, więc musiałem jechać płatnym fragmentem A4. Przejeżdżając w okolicy Rdzawki / Nowego Targu widoki zapowiadały się fajne, w dolinach unosiły się mgły. Na niebie niestety brakowało chmur, aby dodać lepszych efektów na zdjęciach.

Standardowo na szlak wyruszyłem z parkingu Jaworki – Homole, szlakiem rowerowym do schroniska pod Durbaszką. W schronisku zjadłem zupę pomidorową z ryżem – była to moja obiadokolacja.

Po dotarciu na szczyt, miałem trochę czasu do złotej godziny, wiec stwierdziłem że rozwieszę sobie hamak. To był pierwszy raz gdy rozwieszałem nowy tarp od Lesovika – Boga. Jest to tarp przeznaczony na trudniejsze warunki pogodowe, jest 8 kątny i da się go całkiem zamknąć – czyli dla mnie to jest propozycja na zimę.

Po rozbiciu biwaku wróciłem, na szczyt – nagle się okazało że słońce zaraz schowa się za Tatrami. Taka mała nauczka, że mimo początku złotej godziny – słońca może się schować za górami.

Mimo, że słońce się schowało za Tatrami, nadal było co fotografować. Tak wiec sporo czasu spędziłem robiąc zdjęcia czy też timelapsy.

Po skończeniu fotografii, wróciłem do hamaka, przebranie się w bieliznę termiczną było szybkie, temperatura była w okolicy 0 stopni.

Nie wspomniałem jeszcze o trekkingu, warunki były idealne, pogoda w zasadzie bezwietrzna, więc ubrany byłem bardzo lekko nawet jak na jesień, czyli: potówka / bezrękawnik merino z Quest, na to bielizna termiczną merino z długim rękawem Salewa, na to podkoszulek z krótki rękawem. W ten sposób szło mi się fajnie i wygodnie, nie pocić się zbytnio na podejściach i nie marznąć na bardziej płaskich odcinkach.

Noc w hamaku minęła mi spokojnie, temperatura była raczej niewiele mniej niż 0 (min zakładam -3/-5 stopni). Więc udało się nawet czytać coś z Kindla – choć co jakiś czas łapki zaczynały marznąć, więc wtedy wpadały pod śpiwór aby się zagrzać.

Zestaw biwakowy to był standardowo hamak Draka od Lesovika, podpinka OTUL® Beta 400 puchu też od Lesovika – czyli wersja zimowa. Do tego topquilt TAIGA 480 od Cumulus, trochę zmodyfikowany – poszerzony i dodany trochę puchu, więc praktycznie to wychodzi bodajże 520 puchu. W zasadzie ten zestaw powodował, że było mi w nocy nawet trochę za ciepło – zdarzało mi się przebudzić z powodu za wysokiej temperatury.

Po wyjściu na poranną toaletę, okazało się, że zdjęć z wschodu słońca nie będzie – warunki mocno mgliste – Tatry w zasadzie w całkowicie ukryte, do tego tak od godziny 7 do 9:30 pojawiały się przelotne opady. Była to dobra wymówka aby dłużej poleniuchować w hamaku.

W drogę powrotną wyruszyłem o 10:33, w zasadzie wyruszyłem to oznacza tylko włączenie aktywności na zegarku, bo w zasadzie po wejściu na szczyt zacząłem robić zdjęcia. Chmury robiły świetne warunki do fotografii, do tego końcówka podnoszonych mgieł dawała fajne efekty na zdjęciach.

Oznaczało to, że początek trekkingu trwał czasowo bardzo długo – bo zejście do przeleczy pod Wysokim Wierchem, gdyż robiłem co chwilę zdjęcia. Mam nadzieję, że efekt zdjęć się Wam spodoba. Dużym zaskoczeniem, okazała się obróbka zdjęć, bo nagle zacząłem zauważać – że warunki zdjęciowe były rewelacyjne. Będąc tam na miejscu, nie odbierałem tego aż tak dobrze – możliwe że to wynika z tego, że Wysoki Wierch jest ostatnio najczęściej odwiedzaną lokacją pod wypad trekkingowo – zdjęciowy. Chyba się już przyzwyczaiłem do tych cudownych widoków.

Zejście do parkingu minęło dość szybko, bo 1g50m byłem już w samochodzie. Był to bardzo udany wypad, głowa odpoczęła.

Film

Trasa Sobota

Trasa Niedziela

Powiązane posty

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry